Co zrobić ze śliwkami?

    Śliwki kojarzą mi się z dzieciństwem. Mój dziadek sadził przeróżne odmiany w naszym wielkim warszawskim ogrodzie. Dzisiaj dziadka już nie ma, ale drzewka pozostały. Nie mam pojęcia jak nazywają się te odmiany oprócz tradycyjnej węgierki. Ponieważ nigdy nikt nie używał u nas środków ochrony roślin to zdarzało się, że owoce często były robaczywe. Z tego względu, że te niespodzianki nie były dla mnie miłe i mając w ręce taką trefną śliwkę szybko wyrzucałam ją daleko za siebie i uciekałam, hehe to samo miałam z grami komputerowymi, kiedy pojawiał się jakiś potworek (tylko zamiast śliwki był to joystick) i nigdy nie lubiłam zbyt bardzo tych owoców. Pierwsze śliwki pojawiają się u nas w lipcu; najpierw odmiana o dużych, zielonkawych owocach, jednocześnie owocują te małe, okrągłe niebieskawe i różowe, potem wielkie żółtoróżowe, a dopiero na początku września zbieramy pierwsze węgierki, które potrafią dotrwać na drzewie aż do października. Wszystkie odmiany śliwek nadają się na konfitury-niektóre mają więcej wody, niektóre mniej. Czasami są tak soczyste, że wręcz trzeba ten sok odlewać, chyba że zamiast konfitury chcemy mieć kompot…20140820_130340
    Z pierwszych śliwek robię cudowne crumble-po prostu wydrylowane owoce podsypane odrobiną mąki ziemniaczanej i cukru zapiekam pod kruszonką. Tę z kolei robi się z mąki, masła i cukru pudru w proporcjach: 2/1/1 lub 3/2/1. Można pomieszać ze sobą różne rodzaje mąk albo dodać zmielone lub pokruszone migdały i orzechy, różne pestki i nasionka (słonecznik,dynia, sezam, siemię, mak), zamienić biały cukier na trzcinowy, dodać przyprawy; cynamon, imbir, wanilię albo zabarwić szafranem, kakao, karobem… Pomysłów jest naprawdę wiele20140723_173701
    Oprócz wspaniałych konfitur ( ja daję 1kg cukru na 1kg śliwek ) z ziarenkami wanilii i korą cynamonu (robię osobno takie i takie). Trzecią opcją są owoce z mieszanką świeżo tłuczonych egzotycznych przypraw. Dobre konfitury powinno smażyć się kilka razy. Ja gotuję je 2 razy dziennie, kilka dni pod rząd do uzyskania odpowiedniej gęstości .Ważne jest, żeby śliwki pozostały w całości. Inaczej jest w przypadku dżemu. Dajemy dwa razy mniej cukru tzn. pół kilo na kilo owoców i możemy gotować jednorazowo, owoce wtedy się rozgotowują i rozpadają, bo o to nam chodzi. Śliwki w occie też są ciekawą opcją- ja daję szklankę octu na litr wody.Możemy też nastawić nalewkę ze śliwek, ale o tym napiszę w osobnym poście. Przetwory śliwkowe można wzbogacić jakimś alkoholem np. rumem, whisky, wódką, brandy, winem, porto lub po prostu śliwowicą20140822_23130820140822_231447
    Śliwki dobrze komponują się z ciastem drożdżowym, wystarczy na wierzchu ciasta położyć połówki śliwek skórką do dołu i posypać kruszonką. Możemy też pomieszać je z innymi sezonowymi owocami np. z jablkami. 20140820_130559
    Śliwki to wdzięczny temat do gotowania. Choć sama nie przepadam za nimi na surowo;) to w wersji „przerobionej” smakują mi o niebo lepiej. Zbliża się koniec sezonu węgierkowego- kiedy śliwki są już prawie przejrzałe, pękają i marszczą się-pora na smażenie powideł- do tych prawdziwych cukru się nie dodaje wykorzystując naturalną słodycz dojrzałych owoców, ale ja czasami sobie odpuszczam tę zasadę i sypnę troszkę cukru. Powidła smaży się powoli na małym ogniu do pożądanej gęstości- ważne, żeby nie przedobrzyć, bo trzeba pamiętać, że powodła po wystygnięciu dodatkowo zgęstnieją- to nic przyjemnego kiedy nie można włożyć łyżki do słoika, a w środku jest masa gęstości kamienia;) moja mama tak kiedyś przesadziła z wiśniami, więc nauczyło mnie coś to doświadczenie; lepiej zrobić za rzadkie i dogotować niż odparować za bardzo. To tyle o śliwkach. Aha i pamiętajmy, by zamrozić trochę połowek wypestkowamych węgierek- będą w sam raz na zimowe knedle:)

Panna cotta

Panna cotta

Według mnie przepis na ten deser z użyciem żelatyny jest zupełnie bez sensu. Poza tym napewno nie dla wegan, których grono bardzo szybko się powiększa. Swoją drogą zastanawiam się skąd bierze się ta tendencja. Z chęci bycia zdrowszym i eko, z troski o los zwierząt czy może to moda po prostu. No ale nie o tym dzisiaj. Panna cotta to jeden z moich ulubionych deserów. Do jej zrobienia potrzebujemy pół litra śmietanki 30-36%, płaską łyżeczkę agar agar (zamiast żelatyny),2 łyżki cukru zwykłego, przyprawy (wanilia, listek laurowy, ziele angielskie, cynamon, kardamon, anyż), kieliszek mocnego alkoholu np. rumu, brandy, whisky albo likieru . Podgrzewamy śmietankę z cukrem, agarem i przyprawami do czasu wrzenia ( musimy osiągnąć ten moment, żeby aktywować agar). Na koniec wlewamy alkohol i rozlewamy do małych naczynek. Z przyprawami i alkoholami można ciekawie poeksperymentować. Jeśli chodzi o sposób podania to ja sewuję panna cottę z domową konfiturą ( zimą) i wtedy deser wydaje się mało słodki i delikatny albo z musem owocowym np. malinowym (w sezonie) i wtedy deser wydaje się słodszy, a kwaskowatość musu jest fajnym kontrastem.

No to siup

Zewsząd czuję presję, żeby wreszcie zacząć prowadzić tego bloga tak więc ok, poddaje się i mata co chceta! Może komuś się przydadzą moje wypociny, ale ostrzegam ja systematyczna nie jestem i do tego arcyleniwa, więc tak łatwo nie będzie;) . Obsluga komputera wciąż ma przede mną wiele tajemnic, więc może trochę to potrwa zanim obczaję te wszystkie, a jakże przydatne i upraszczające życie funkcje. Poza tym będzie o czym pisać (czytać) , bo gotuje od zawsze i gotować będę.